5 dzień – 2011

Uśmiechnięty święty, jak mówią niektórzy o o. Kolbe, nie miał wcale „wesołego” życia – oddychający jednym płucem, chory od młodości na gruźlicę szedł niemal od początku drogą krzyżową swojego losu. Szczególny jej etap rozpoczął się właśnie 70 lat temu, 17 lutego 1941 r., i zaprowadził go na pretorium Pawiaka. Potem 28 maja zaczęła się droga krzyżowa. Zawiodła go na wzgórze Auschwitz. Tam dokonała się ofiara, 14 sierpnia 1941 r. Trzy wydarzenia – trzy daty.

Jest jeszcze jedna, jakby dopełniająca zbawcze misterium – 15 sierpnia: dzień chwały, Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny i Jej rycerza. Ona, Królowa nieba i ziemi, i on – król w podwójnej koronie, symbolu wcielenia dogmatu Niepokalanego Poczęcia i danego Chrystusowi świadectwa. Biel przejrzystości życia i czerwień męczeńskiej krwi. Chrześcijanin. Katolik, kapłan i zakonnik. Polak. Człowiek. Człowiek wierzący. Święty.

Należało by zadać sobie pytanie: ile jest w nas chrześcijaństwa i człowieczeństwa, ile jesteśmy zdolni dać Chrystusowi i człowiekowi w potrzebie, czy potrafimy kochać nad życie.

Wracając do Andrychowa, dziękowaliśmy Bogu za Eucharystię, za Sakrament Kapłaństwa, a także za dar pielgrzymowania. „To jest pielgrzymowanie pełne wiary, to są wielkie rekolekcje w drodze” – powiedział ks. Franciszek Płonka- Diecezjalny Duszpasterz Rodzin oraz opiekun jednej z grup pielgrzymujących.

Opracowanie: Jan Stawarz

Dodaj komentarz

Pamiętaj! twój e-mail nigdy nie będzie publikowany.